, Tylko dla dorosłych czyli Moja stara kontra motocykl! ďťż

Tylko dla dorosłych czyli Moja stara kontra motocykl!

Niszczarka do głowy
Jeżeli jesteś szczęśliwym kawalerem, który robi co chce to proszę opuść ten temat. Jeżeli masz żonę,dzieci i całą z tym związaną radość to czytaj.
Od maja kiedy to kupiłem z zaskoczenia moto w moim domu wieje chłodem.
Moja stara przez pierwszy miesiąc a to mnie wyrzucała a to sama się miała wyprowadzać, coś tam gadała że chcę sobie przez to jakiś organ przedłużyć,
że młode dupeczki chcę podrywać, kto długi będzie płacił kiedy się zabiję i takie tam. Potem był jakiś czas niby spokoju ale moja stara zaczęła strasznie mi organizować weekendy: "zamiast jeździć tym gównem zajmij się dziećmi"(cytat ocenzurowany, jeśli chodzi o moto to nie przebiera w słowach).
Generalnie cały czas trwa wojna, nawet jak byliśmy na wczasach w Chorwacji nad samym morzem, piękne winkle, cały czas śmigały sprzęty a moja stara ciągle swoje że to samobójcy a ja taki sam głupi jak oni wszyscy.
Jeździ do pracy samochodem 4km i ciągle jakiś motocyklista jej drogę zajedzie, pierwszeństwo wymusi.
1 listopad, wiadomo cmentarz, spacer, zaduma. I co !? Przypomniała sobie że nasz kolega zginął na motocyklu (18 lat temu), trzeba było dzieciom pokazać mogiłę, szkoda że zapomniała dodać że był naj..ny w trzy dupy.
Nie muszę chyba dodawać że żadnego plecaczka z niej nie było i nie będzie.
Tylko koledzy nie litujcie się tak bardzo nade mną bo się nie dałem!
Przewiozłem parę jej koleżanek, ciągle przeglądam strony motocyklowe a teraz mam fajną zabawę w wyjazd na wakacje: otwieram stronę jakiejś wyprawy typu Hiszpania, Włochy, Mongolia( i tak nie wie że zet aż na taką się nie nadaje) i wychodzę do kuchni, za chwilę wracam a ona spieniona milczy- uwielbiam ten widok.
Jestem ciekawy jak reagują inne żony a jak ktoś ma taką co lubi motory to może jakaś wymiana?
Ten tekst jest poufny/ściśle tajny!




to można Ci tylko współczuć, dyplomatycznie może spróbuj?? Jak będzie Ci dziamgać to powiedz ze dzieci są zabezpieczone wysoką polisą, i powiedz ze to twoje hobby jeżeli jej jest dziamganie a z twojego opisu wynika ze tak ostatnio jest, ty jej nie zabraniasz i oczekujesz wyrozumiałości. U mnie starzy mieli takie podejście, ale mam drugie moto i nic nie gadają, tylko skutecznie ignorują moje hobby.
Uśmiałem się

Wyrwij jakąś młodą dupeczkę i zmień żonę

Pozdro! mowiłem to ja, kawaler
powiem tak żonaty jeszcze nie jestem dzięki bogu i mam nadzieje ze tak zostanie. Ale do czego zmieżam jestem w zwiazku z młoda 20letnia mamusią więc można powiedzieć że dziecko mam może i nie moje ale traktuje je jak swoje. Podstawowymi kryteriami przy wyborze partnerki były:
- zamilowanie do motocykli - dobry seks w łóżku - inteligencja - wielość tematów (mogę z nią nawet o mechanice pogadać i odróżnia klucz 13mm od klucza 21mm co ważne wie jaki rozmiar jest klucza najczęstszego do świec.) - brak potrzeb wydawania kasy na ciuchu i biżuterie - umiejętność pujścia na dwie różne imprezy w tej samej sukience (a nie co impreza nowa sukienka) - wyrozumiałość - zrozumienie potrzeb faceta - brak problemów związanych z wyjściem na piwo z kolegami zamiast siedzieć z nią - wierność.
Wszystko ma swoije granice dlatego wiem że nie moge w niczym przesadzać i musze poprostu mysleć i o niej ale pod warunkiem że ona myśli o mnie. dlatego też apeluje do waszego rozsądku i abyście nie żałowali wyboru każdy z was powinien mieć swoje kryteria wyboru i w tym pierwszym okresie wyszukiwać wady i zalety kobiety aby się w GÓWNO NIE WPAKOWAĆ. miałem nawet związek z dziewczyna ktora nie tolerowała motocykli szybko poinformowalem ów kobietę że albo zmieni podejście albo poprostu konieć tydzień się nic nie zmieniło więc powiedziałem jej narazie. NIE DOCIERA do mnie jak można sobie zwiazkiem popsuc całe życie i plany przecież świadomie wybieramy kobiety a one nas. nie mówcie tylko ze po ślubie się zmieniają bo to nie tak zazwyczaj do ślubu facet ma różowe okulary i nie chce widzieć wad u danej kobiety więc sam sie w gówno pakuje a potem nagle szok że nie tak mialo być.


No ja zaliczam się do tego grona co ma żonę absolutnie wkręconą w jazdę na moto, najchętniej to by z niego nie wysiadała, oczywiście jako plecak ( troszkę mię czasem irytuje) no ale wybaczam. Nawet powiem że od jakiegoś roku naciska mię żeby kupić jej CBR (ja chciałem najpierw skuter kupić) ale odpowiedz była szybka kosiarką jeździć nie będę!!!
Na koniec powiem że niektórym z was naprawdę współczuję , proponuje powoli przyzwyczajać jako plecaki do krótkich wypadów za miasto ( tylko nie za ostro )
pozdrawiam dnia Pon 21:33, 20 Gru 2010, w całości zmieniany 1 raz
No tak, zawsze twierdziłem że mam w życiu prze..ane i wszyscy mnie w tym utwierdzacie. Starą przegonić-łatwo powiedzieć ale jakie to są koszty!
Generalnie to jako żona jest ok., na miotle to by od rana do wieczora latała, gary i pralka nonstop, gnoi do nauki zagania no i jak na chwilę o motorze zapomni to zasnąć nie da.
Tylko qoorwa ten feler na motory!
Ile ludzi tyle charakterów, związek polega na zaufaniu. Ja nie kupiłem moto żeby latać na dupeczki, mam 36 lat i czasami są zgrzyty ale jeżdżę nadal i jakoś sobie radzimy, odreagowuję swoją ciężką pracę i mam nadzieję, że do niczego złego nie dojdzie. Nie wytrzymałbym ciągłego biadolenia, czasami każe mi iść do garażu pocałować swoją ukochaną Z1000 ale zaraz jest OK. To moje hobby wódy nie piję, piwo mi nie wchodzi, jej nie biję i jakoś leci Moja mi ufa i wie, ze nie kupiłem Zeta na dupeczki tylko do latania. Nie przeginaj z jazdą, wracaj o tej, o której jej powiesz, zadzwoń w trakcie latania i zapytaj co tam u niej, że tankujesz i takie tam może zobaczy po jakimś czasie, że moto służy do radochy i że o niej myślisz. Zdecydować się na małżeństwo to są jakieś obowiązki, a dwóch moich znajomych już się rozwiodło przez moto. Dlaczego Dlatego, ze ich żony były nieufne i kumple mieli dość. Mam też takich, z którymi nadal latam, bo mają spoko kobitki
Mój znajomy kiedyś chciał kupić moto w tajemnicy przed żoną.Wymyślił sobie,że będzie jeździł do pracy autem a potem będzie się przesiadał na moto i ogień i znów do domu autem.Motocykla nie ma do tej pory.Może jego żona potrafi czytać w myślach
Moja żona nie ma nic przeciwko moto.Motocykl kupiłem jak była w ciąży Nie przeginam i jest ok nie jeżdżę w długie trasy ,nie jeżdżę na zloty(z braku czasu).Przeważnie wyjeżdżam polatać 1-2 godz i jest ok czasem nawet jeździmy razem jak sprzedamy Małego teściom...Nie rozumiem jak można się rozwieść przez motocykl?Wydaje mi się,że to tylko wymówka... dnia Pon 23:46, 20 Gru 2010, w całości zmieniany 1 raz
Moja to mi nawet kasę daje na tank .Za to ja muszę ją od czasu do czasu powozić.Po ostatnich rozmowach uzgodniliśmy że wysyłam ją na prawko na wiosnę dnia Wto 5:30, 21 Gru 2010, w całości zmieniany 1 raz
No pany,ciekawe życiowe historyjki piszecie,ale jak to mówią:"jak se pościelesz tak się wyśpisz"!
Ja mam w domu taką typową "terrorystkę" i jak to w życiu bywa z tegoż powodu są zauważalne "+" i "-",ale i taką "gorącą krew" też można okiełznać/poskromić,trzeba tylko odpowiednio podejść do tematu!
W moim przypadku wystarczyły dwie polisy na życie....,i nie mam nawet ochoty myśleć czy zrobiła to z miłości,czy po prostu z obawy o swą przyszłość
Na plecaka nie sprawdziła się w boju,więc jeżdżę sam i mi to odpowiada.
Dostała to co chciała i więcej nie robi problemów.

Pamiętajmy,iż życie zbyt krótkie jest by je przeczekać/obserwować stojąc z boku,trzeba je przeżyć i to najlepiej intensywnie,bo drugiej szansy mieć nie będziemy!
Pozdro
Hmm Poważny temat koledzy "podjęliście" he he he Mam i ja swoje zdanie na ten temat Zacznę od definicji "Małżeństwa" ( partnerstwa)
-"Małżeństwo ( partnerstwo ) to taka sytuacja , gdzie obie strony dążą do zadowolenia i zaspokojenia potrzeb małżonki ( partnerki ) "
he he he he To powinna być podpowiedź do Twojego rozwiązania kłopotu i niezdecydowania . he he he
A tak troszkę na "serio serio" to bez aprobaty ( jak to mówią ) "lepszej połowy" bardzo trudno jest spełniać swoje pasje niestety
powiem tyle kolego... moja kobita=plecak idelany; czasami sama mnie wyciąga, żebyśmy gdzieś pojechali jak pogoda dopisuje
moja zona z smigała ze mna bez problemu. na zakup sprzeta troche narzekała ale nie do przesady. pozniej sie przyzwyczaiła i na zakupy wolała zebyśmy zetką śmignęli bo na prom w s-ciu nie trzeba czekać, bo pod same drzwi od sklepu można podjechać
ale po moim wypadku już się jej zmieniło
13b nie daj się bracie !!!!!! Postaram się w tym (2011) roku podlecieć do Ciebie może jej odpuści