, Stereotypy ďťż

Stereotypy

Niszczarka do głowy
Naszło mnie po weekendzie na takie przemyślenia..
Każdy tylko mówi jak to w społeczeństwie panuje przekonanie, że motocykliści 'to samobójcy, którzy Boga się nie boją, a w sercu mają szatana' itd. itp. Wyliczać można w nieskończoność.
Znalazłem się ostatnio w sytuacji, gdzie czułem, że naprawdę KAŻDY tak myślał.
Podjechałem motocyklem na cmentarz zapalić parę świeczek. Idąc w pełnym uzbrojeniu (buty, spodnie i kurtka) oraz z kaskiem pod ręką zauważyłem, że każda osoba przygląda mi się z dziwnym zniesmaczeniem na twarzy. Odniosłem wrażenie, że każdy gardzi mną, ponieważ już wszyscy od razu wiedzieli (tylko patrząc na mnie!), że matka, ojciec, babcia, dziadek, a nawet nienarodzone dzieci zginęli w wypadku motocyklowym jadąc po 200km/h na jednym kole przez miasto. No i jak ja mogę być tak niepoczytalny, żeby dalej jeździć?! Wariat.. Normalnie, wariat! I gdy już to pierwsze wrażenie minęło, to na twarzach ludzi pojawiały się kolejne emocje. Zazwyczaj było to współczucie (a może poczucie jakiejś pokręconej sprawiedliwości?) z powodu mojej rychłej śmierci i tego, że niedługo się tutaj znajdę, no bo przecież miejsce motocyklisty jest na cmentarzu, racja?
Nie wiem, może jestem jakiś przewrażliwiony, ale jak Wy byście się poczuli, gdyby ludzie idący z naprzeciwka milknęli na Wasz widok i dokładnie lustrowali Was wzrokiem od butów po czubek głowy..

A może mieliście jakieś podobne doświadczenia?


Jak nie miałeś motocykla i obracałeś się za każdym motocyklem i zwracałeś uwagę na motocyklistę wchodzącego do sklepu to potrafisz teraz powiedzieć jaką miałeś minę? Ja od zawsze byłem zafascynowany, ale na moim paskudnym obliczu mogło to wyglądać z deka gorzej

Co do sytuacji, którą opisałeś - to że społeczeństwo nie lubi motocyklistów - wiadomo nie od dzisiaj. Ja jak byłem na cmentarzu w ciuchach motocyklowych, to miałem wrażenie, że nikt nie zwraca na mnie totalnie uwagi. Może miałeś zły dzień, albo ja wtedy miałem za dobry.

Stereotypy dotykają wszystkich, sami mamy uprzedzenia do kierowców ciężarówek czy do przedstawicieli handlowych. Uprzedzenia na pewno słuszne, ale stereotyp krzywdzi jakąś tam grupę (mniejszościową czy większościową).

Żyj dalej, nic nie zmienisz w tym temacie, co najwyżej możesz dożyć starości na złość wszystkim
Ja juz się na to uodporniłem i zawsze reaguję szczerym uśmiechem:) Wtedy ludzie nie wiedzą o co chodzi jak się zachować przecież to motocyklista który zaraz zabije siebie i jeszcze kogoś na pewno.

Nie ma co się przejmować.

Pozdro
A ja proponuję mati' ',chlapnij coś mocniejszego i nie myśl zbyt często,że sezon się już kończy,czas zimna i słoty szybko minie i znowu będzie dla koga żyć.

PS:a tak przy okazji cmentarzy,to też ostatnio byłem koledze zapalić znicza w drugą rocznicę śmierci,ale raczej wszyscy napotkani uśmiechali sie delikatnie......,kto wie może wszyscy byli motocyklistami?!


Nie raz byłem na cmentarzu w ciuchach na moto..baa, nawet zdażyło mi się kasku nie ściągać...taka krótka wizyta ze zniczem w ręku. Co do "lustrowania" nas...motocyklistów przez ludzi. Za każdym razem kiedy w stroju, kaskiem etc. idę z, lub na parking...gdziekolwiek po maszyne lub od niej, jestem dumny i szczęśliwy. Wiem, że ludzie sie patrzą...jedni szyderczo inni z uśmiechem a może i z zazdrością. Idąc chodnikiem widzę kątem oka jak ludzie na chodniku czy z puszek patrzą na mnie. Nie patrze im w oczy...poprostu idę i jestem szczęśliwy. Idąc, zawszę podziękuję kierowcy w puszczce kiedy zatrzyma auto przed pasami...jadąc na moto w mieście także staram się czasami pomóc puszkarzowi włączyć się do ruchu. Mam swoje zdanie w tym temacie: Jak Kuba Bogu, tak Bóg Stanom Zjednoczonym.
mati'' pewnie miałeś zły dzień.
no tak, ale mnie zastanawia co innego, przecież polowa z tych ludzi jeździ samochodami, a ja w tym roku zauwazylem, ze ludzie wyjatkowo w korkach "nas" puszczają, oczywiście zawsze trafi sie jakiś lepszy, ale uważam ze w porównaniu do lat poprzednich jest duzo lepiej. Stereotypami myslal tez moja mama i zawsze jak ja odwiedzalem na moto to patrzala na mnie jak na dekla, którego wychowując skrzywidzila czyms w dziecinstwie i teraz jeździ na moto. Tłumaczyłem ze to uwielbiam i po 2 latach patrzy już na to normalnie. niestety coraz wieksza ilość Yeti kupuje sobiue plastkiki za 6-7 tys i napierdala do odcinki pod blokiem, wiec ludzie sie wkurwiają i utwierdzaja sie w swoich stereotypach, bo kto pod blokiem kreci o 9:00 rano w niedziele zimny moto do odcinki??? Tylko debil

Mati a ty zle to postrzegasz, oni na ciebie patrza z respektem i uszanowaniem, matki szepczą do swoich dzieci, patrz, idzie dzisiejszy cowboy naszej prostej, a tam stoi jego stalowy rumak
Z drugiej strony spotykam się ze starszymi osobami, które kiedyś, jak mniemam, też jeździły na moto. Nie dalej jak wczoraj przyglądał mi się starszy pan, który w końcu zagadał, zapytał o to i owo, a w końcu jak odpaliłem maszynę stwierdził "i nawet kopki nie potrzeba" co wzbudziło moją wesołość i zadumę, bo zaiste za mojej głębokiej młodości żeby odpalić to trzeba było użyć siły . A jeśli chodzi o główny wątek tematu, to jak przepuszczam pieszych na przejściu, to widzę najpierw zdziwienie, a później uśmiech i kiwnięcie głową.