, Kilka koników przybyło w stajni...dylemat. ďťż

Kilka koników przybyło w stajni...dylemat.

Niszczarka do głowy
Kiedyś marzyłem, by mieć dwa motocykle...i o tym, by mieć je w pokoju i patrzec na nie. Teraz mam 3 maszyny i dwie z nich stoją w moim pokoju
Nieoczekiwanie stałem się posiadaczem dwóch małych brzdąców z silnikami od piły lub kosiarki. Niebieski, nówka jeszcze nie jeżdżony z gumami typu slick...czerwony już przetestowany przeze mnie. Frajda ogromna z jazdy. Udzwig do 110kg, prędkość max 48km/h. Spędziłem kilka godzin nad nimi bo były troszke zaniedbane...i co dalej.
Mam 3,5 rocznego synka więc pomyślałem o nim...ale w mojej głowie i kobiety rodzi się pytanie. Co będzie jeśli synowi to się spodoba? Wiemy doskonale jak niebezpieczna może być nasza pasja. Gdzieś tam w głębi cieszyłbym się bardzo widząc go na motorku...z drugiej strony obawa.
Kubuś już wcześniej oglądał się za motocyklami więc kupiłem mu zabawkę na baterie...Kawasaki co robi whelieeee. Teraz może mieć realny motorek. Co robić?
Chciałbym poznać Wasze opinie.
Pozdro750.





Witaj kolego, to naprawdę dylemat i nie ma co liczyć na mądrą odpowiedź. Na szczęście moje dziecko już 17 letnie , nawet nie chce stanąć obok motocykla i z politowaniem patrzy na pasję ojca. Przyznam się, że cieszę się z tego, ponieważ wiem jak niebezpieczne są ulice. Cieszę się i ni w ząb nie mogę zrozumieć takiej postawy i nadal się jednak cieszę.
Pozdrawiam
Jacek
zacne maszyny ,ubierz porządnie dzieciaka i niech się uczy,powodzenia:)
napewno da sie tez jakos ograniczyc predkosc maksymalna tak na poczatek lepiej jesli ma sie juz gdzies przewracac to lepiej zeby bylo to przy np 20-30 km/h niz 50 wiem z doswiadczenia znajomego i ile razy jego dzieciak zaliczyl ploty i murki przy ich domu naszczescie na siniakach sie skonczylo


Moim zdaniem,nie ma co martwić się na zapas,by najmniej jako rodzice macie jeszcze troszkę czasu aby odchować malucha .
Z jednej strony,co ma być to i tak będzie,bez względu na to czy będziecie mu zakrywali oczy i uszy,gdy ulicą każdorazowo przejeżdżał będzie jednoślad.
Z drugiej,jeśli chłopak będzie miał zajawkę i wkręci się w motocykle,to lepiej szkolić/uczyć go pod okiem i razem czerpać korzyści z jazdy,niż miał by do wszystkiego dochodzić sam (na własnych błędach),o okłamywaniu rodziców nie wspomnę.

Pozdrawiam
Ja dzieci nie mam ale obserwuję dzieci znajomych i całkiem fajnie to wygląda. Robią wszystko to, czego my nie chcielibyśmy, żeby nasze dzieci wiedziały o nas. Moim zdaniem, jeżeli dzieciak będzie chciał jeździć, to pod Twoim okiem będzie mógł nauczyć się dobrych nawyków i nie ma co gdybać, tylko próbować.
ja wypowiem się pod kątem moich doświadczeń jeśli chodzi o jazdę moto to moje dzieci są wkręcone na maxa tylko trzeba edukować od samego początku czym więcej gadania tym lepiej (czym za młodu skorupka nasiąknie tym lepiej ) starszy syn już zrobił kartę motorowerową i zaliczył 1 sezon na jednośladzie ( yamaha neos) 1x gleba no ale jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz, po tym nabrał respektu do jednośladów no a neos się naprawi wszak zima nadchodzi na koniec płęta jest taka że dziecko możesz tylko przestrzec od małego ucząc pewnych zachowań, bo pod twoją nieobecność i tak zrobią co zechcą i ty tego nie uchronisz pozdrawiam brać motocyklową i do zobaczenia na Z-zlocie!
No Gunter niezla zagwozdka, cieko powiedziec cos gdy nie ma sie wlasnych dzieciakow. Ale mysle ze Czester napisal tak ja bym to widzial. Ucz dzieciaka od poczatku dobrych nawykow, przestrzegaj przed zlymi i mysle ze bedzie ok. Jak maly zlapie bakcyla to hobby bedzie mial pierwsza klasa.
Bardzo smutny dla mnie temat Mój starszy syn (15) jest motoryzacyjnym impotentem, absolutnie nic go nie interesuje, ani samochody, ani skutery, no nic!! Szczepiłem gnojowi jak mogłem, na kolanach woziłem, pokierować dawałem, nic z tego nie wyszło - chyba w matkę poszedł Dobrze że młodszy trochę lepiej rokuje bo nie wiem kto będzie mnie woził na stare lata.
Mój artysta (8 lat) ma mini crossa ten sam silnik tylko wersja cross. Rożnica taka że w tym nie ma zawieszenia a w corssie coś tam jest. Niby nie szaleje za tym ale jak wsiądzie to noga w zakrętach kontruje , maneta podkręca kilka razy żeby kopa w zakręcie miało i widzę że czuje co się dzieje. Więc też mam nadzieję że z tego jakieś nauki wyniesie. Bo oczywiście z kaskiem za mną biega żeby przejażdżkę mu zrobić.
dobrze ze mam corke hehe
ja to powiem tak!!! ubieraj malolata w ochraniacze i wsadzaj na to malenstwo i go ucz, potem wymien mu sprzet i wypusc w jakis wyscigacha i ucz i trenuj, a potem sprzedaj syna za granice i moze bedziemy mieli kogos w motoGP;D

dobrze ze mam corke hehe

Też mam córę i jak na razie jeździ na plecaku,ale kto wie.....
Mój syn ma 3 miesiące na początek dostał koszulkę z Moto GP , reszta z czasem też będzie!
To ze ma sie core to nic noe znaczy, ja juz 3 razy sie zdziwilem jak babki wyginaja na moto

dobrze ze mam corke hehe
He he he To żadna gwarancja Znamy kobiety bardziej nakręcone niż my
gunter myślę , że jak będzie Ciebie obserwował i dasz mu pozytywną namiastkę "naszej pasji" to przejmie "bakcyla" i wszystko będzie OK! dnia Śro 17:46, 14 Gru 2011, w całości zmieniany 2 razy

Szczepiłem gnojowi jak mogłem, na kolanach woziłem, pokierować dawałem, nic z tego nie wyszło - chyba w matkę poszedł
Uśmialiśmy się z kobietą prawie do łez
Dzięki chłopaki za wyrażenie swojej opini. Mam nadzieję, że będzie mądrzejszy za sterami niż jego stary.
Gunter nie pękaj z początku tylko twardą ręką wbij mu moto do głowy i niebezpieczeństwo jakie mu grozi. Hehe śmiać mi się troszkę chce bo to prawie jak ojcowska rozmowa z synem na temat rozmnażania się a tak na poważnie... wydaje mi się że możesz uczyć małego jeździć na małym motorku a nóż coś z niego wyrośnie. Jeśli będziecie czujnie obserwować poczynania małego to na pewno uporacie się przeciwnościami losu. Trzymam kciuki za małego i za Ciebie Gunter jako tatusia. Mały niech się uczy a Ty jako jego anioł stróż czuwaj nad nim