, Historia byłego Świadka Jehowy - thewordwatchera ďťż

Historia byłego Świadka Jehowy - thewordwatchera

Niszczarka do głowy
http://www.zbawienie.com/moja_historia.htm



Masz Henry talent do pisania.
Piszesz ciekawie
Wydrukowałem tekst i wyszło 17 stron to już rozdział do książki
porażająca szczerość,
mysl którą się kierujesz to dążenie do prawdy,
brak pychy ,brak wyższości z wiedzy do której doszedeś,
EWIDENTNIE WIDAĆ DZIAŁANIE BOZE,
Właśnie przeczytałem ten tekst.

Podzielam zdanie was dwóch powyżej.

W ogóle to że powstał ten artykuł skłonił mnie do zastanowienia.

Do zastanowienia nad tym czy i my sami nie mamy czegoś, historii swojego życia wartej opisania.

Sczesze mówiąc oczekiwałem że w zeszły weekend ukaże się inny artykuł.

Widać nie był na to czas, myślę że niektórzy z nas mają historię warte opowiedzenia i rozpowszechnienia, i nie tylko byli ŚJ.

I nie mam na myśli tak zwanych "świadectw" które rzeczywistymi świadectwami Jaszu nie są, te historie są za to wymownym i jawnym dowodem na to jak oddanie się kierownictwu Ducha Bożego zmienia życie jest to bowiem właśnie narodzenie się na nowo.

Polecam wszystkim powyższy artykuł.


Bardzo sie ciesze Henryku ze napisales o sobie.
Teraz mam pelniejszy obraz twojej osoby.
Jest kilka tematow z ktorymi sie z toba nie zgadzam, ale wydaje mi sie ze to jest dobre. Wedlug mnie, twoim najwiekszym darem jest zbieranie informacji i ich interpretacja w stosunku do Pisma. Zaciekle rozpatrywanie doktryn prowadzi do konfliktow, ktore w prawdzie musza byc, ale od ciebie zalezy narzucenie odpowiedniej atmosfery.
Nie kazda roznica pogladow musi byc natychmiast wyjasniona. Dla niektorych z nas moga to byc lata zanim dojdziemy do Prawdy. Jedno pewne ze to Pan Jezus zbawia i jemu nalezy oddac chwale.
Pokazales w dyskusji na temat imienia naszego Zbawiciela ze to potrafisz.
Z Bogiem.
Jeszcze parę pochwał i wbiję się w pychę!

Może i ładnie to napisałem, ale... moje przeżycia nie należały do przyjemnych.

Musiałem po walkach z starszymi wziąć urlop, ponieważ nie byłem w stanie normalnie funkcjonować.

Miałem wtedy biznes lakierniczy, prowadziliśmy 3 lub 4 studia biblijne, prowadziłem zebrania 2 x w tygodniu i ogólnie doszedłem do zupełnego wyczerpania fizycznego i mentalnego na pewnym etapie.

Jednego dnia na zebraniu moja żona oniemiała ponieważ ze stresu nie pojmowałem gdzie jestem i co chodzi. Ostatnie 2 km do Sali Królestwa j ledwie dojechałem, ponieważ normalnie nie funkcjonowałem.

Byłem w strefie ekstremalnego stresu. Nigdy nie przypuszczałem, ze doprowadzę sie do takiego stanu i to jest właśnie mój limit fizyczny i psychiczny.

Niemniej znajomość pewnych form relaksu oraz pomoc Boża odegrały w owych dramatach wiele dobrego.

Dzieki pomocy Boga poznałem swój limit, znalazłem sposoby na rozbicie w puch stresu, i dzięki temu stałem się niezwykle odporny na wszelkie knowania złego.

Czasami przeraża mnie stoicki spokój w sytuacjach mrożących krew w żyłach.

Z jednej strony byłem obrażony na Boga, że dopuścił On do takich ataków na mnie, z drugie strony zastanawiam się ciągle, dlaczego On mnie tak lubi, ponieważ jak dotychczas wychodzę zawsze z takich ataków zwycięsko.

Dużo by o tym pisać, ale gubię sie w domysłach, co On dla mnie zaplanował, ponieważ testy jakie muszę przechodzić świadczą o tym, że on mnie rzeczywiście kocha, ponieważ... często mnie chłoszcze.

Jak na razie jeszcze nie upadłem.

Ale... kto wytrwa do końca...

Życzcie mi tego czego i ja wam serdecznie życzę.

PS. Nigdy nie starałem sie ukazywać tego, co w tej chwili ukazałem.
Niemniej pewne sugestie pewnych braci wziąłem sobie do serca i może tym razem pomogę nieco tym, którzy nadal jęczą w niewoli Strażnicy.


misiaczku

Nie szukam swojej chwały. Otrzymam ją (lub nie!) od Pana.

Staram się być uczciwy, w miare popełniania błędów nie boje się przyznania do nich.

Nie razi mnie odmienna opinia. Sam ja często zmieniam ale Prawda polega na stałym wzroście duchowym oraz umiejętności do przyznania się do popełnianego błędu. A każdy z nas popełnia błędy. Apostołowie popełniali błędy!

Nie jesteśmy doskonali i popełniamy błędy!
Jeżeli ktoś nie popełnia błędów - to jest znak szatana!

Nie ma doskonałych pośród nas!
O nie Henry jest nieomylna doskonała organizacja....
Wybaczycie mi próbę mej rehabilitacji...? przyznam – nie doczytałam artykułu do końca nie dałam rady ).Emocje mną szargały. Teraz czytając wasze posty ... łzy same płyną.
W 2001 odeszłam od Organizacji Ś.J. Do tej pory pewna byłam, że rany me krwawiące zagoiły się...Nie czułam bowiem bólu, żalu ,nie miałam poczucia krzywdy. Był ze mną spokój, radość i miłość do wszystkiego co Boże. Tak więc spróbowałam spisać kilka moich przeżyć, by stać się świadectwem tego, że w tej ORGANIZACJI nie ma DUCHA BOŻEGO, a raczej panują jakieś mafijne kalkulacje w które wmanipulowani są pasterze tej owczarni i choć nie mówię o wyrządzeniu mi krzywdy przez pojedynczych członków zboru.
Czułam przerażenie, lęk.TRAUMA ..
Uciekłam od tego pisania twierdząc, że moja historia nie nadaje się do opowiedzenia i ze ja dziś nie mam dowodów by Tz. STARSZYM, OBWODOWYM udowodnić, że postąpili z moją rodzina jak rzeźnicy. Nie jak naśladowcy Jaszua i nie jak zwyczajnie człowiek ... tak to tylko ludzie, prości bez wiedzy i umiejętności by pałać się trudnymi zawirowaniami ludzkiej psychiki ....jednak powiem wam nie wnikając w żadną historię jakiegokolwiek z mych byłych braci ani w swoją; Wystarczy trzymać się słowa Bożego, nie nakazów „ciała” ludzkiego.
NIE SĄ OD BOGA CI CO NIE IDĄ ZA JASZUA I GO NIE NAŚLADUJĄ. Zapomnieli oni że nie im dane sądzić i wykonywać wyroki, a poco tak robią ?– nie może żaden bród wyjść poza organizację. BO JEST ONA ŚWIĘTA.jEJ CZŁONKOWIE MOGĄ JEDYNIE PRZYBRAĆ JEDNĄ NADANĄ IM TEARALNĄ ROLĘ pt. "Kocham Cię bracie, kocham cię siostro uśmiech jest moją maską jestem wiecznie szczęśliwy bo mój jadyny prawdziwy bóg jest tylko TU!"
Wszystko co wychodzi poza ten opis ma nie istnieć! a... „świeciuchy to obrzydliwość”- czyli każdy poza zborem.
Kobieta w depresji jest napiętnowana gdy u psychiatry powie, że ją mąż źle traktuje...więc wsadza głowę w piekarnik,
żona ma romans z jego przyjacielem, męzowi się mówi ;tobie się coś wydaje, a gdy sprawa trafia na wokandę wszyscy „wylatują „. Czemu wszyscy?
a jak kobieta nocą ucieka z czwórką dzieci z domu od męża który bije, robi się z niej schizofreniczkę,każe przyprowadzić 2 świadków domowej przemocy ...dobre ;
a z dzieci robi się nabuntowane oszołomki, brat trafia do więzienia bo w końcu pobił sąsiada (a sąsiad nie Ś.J nie musi milczeć )- Jest bratem bo nie można go zaocznie wykluczyć. Dorosłe dzieci mówią w całym zborze, że ich ojciec starszy zboru jest agresywny i w domu gnębi ich wszystkich i maltretuje – latami z dzieci tych robi się zbuntowanych kłamców, aż dochodzi do tragedii tej rodziny.'Masz zakłamać rzeczywisty obraz tego co widzisz lub czego doświadczasz, przecież w owczarni bożej nic takiego się nie dzieje to tylko w świecie o czymś takim się słyszy....'NIe !tych historii mnożna mnożyć ...i nie ważne która ze stron domowej agresji jest winna,
ale chodzi o to że źle się dzieje w zborach i owoców ducha coś nie widać.
Ktoś ma inne myslenie, domaga się odpowiedniej postawy( biblijnej) od starszych, lub przestaje dawać owoc bo ma kłopoty, przez innego brata nagle robi się nie atrakcyjny dla zboru BO ZGŁOSIŁ PROBLEM A NIKT PROBLEMÓW NIE LUBI!!!,Może być gorliwy i kochać Stwórcę całym sobą ale nie jest to dobre dla organizacji, bo nie pasuje do doskonałego wizerunku,nie ma cię za co wykluczyć ale pokażemy ci że jesteś NAPIETNOWANY- nie ten co zawinił, ale ten co przyszedł zgłosic problem.. mnie nawet nie ograniczono w przywilejach ... STARSI KAZALI MI SIEDZIEĆ CICHO!!! Milczeniem miałam kupić sobie ich przychylność. Miałam milczec ?Nie dało się zostać i milczeć -smród sprawy był tak wielki że musiałabym kłamać!!!! Kazali milczeć i słuchac niczym nie popartych pomówień rzucanych w eter przez samych starszych – (przepraszam niedomówienie).. przez ich żony, – plotki rozsiewane były celowo by nikt nie mógł dojść do stanu faktycznego i by zbór miał zajęcie.
Nie mogłam kłamać nie umiałam przeistoczyć się z ofiary w kata. Nie mogłam patrzeć jak niektórzy gorliwi i bogobojni starsi duszą się pod naciskiem wpływu z góry. Mam tam przyjaciół gorliwych sług którzy zostali wiedząc ,że to nie jest dobre i tłumaczyli sobie tak jak ja ,że to ludzie źli a organizacja jest dobra. Kocham ich choć od 10 lat nie przemawiamy do siebie słowem bo im nie wolno,modlę się by Jaszua otworzyl im oczy i wyprowadził ich bo oni tej ,ani innej podobnej strony nie czytają.
Ajajajajaj... Przepraszam, że obudziłem cię Esterko do owej niezwykle smutnej rzeczywistości.

Takich przeżyć jest znacznie więcej! Wiele jest bardziej drastycznych. Wiem o wielu samobójstwach pośród ŚJ!

Wielu ŚJ nie mogło dać sobie rady z taką presją, wielu nie mogło sie pogodzić z tym, że to wszystko może być oszustwo i w rezultacie dochodziło do samobójstw.

W Katach Wrocławskich w latach 1975-80 były trzy samobójstwa. W tym nowo upieczony zięć starszego!

Starszy był... magazynierem GSu i według innych strasznie kradł. Jeden z kierowców ciężarówki, który woził zboże, za kradzione zboze kupił w tych latach trzy domy dla trzech córek.

- My z magazynierem kradliśmy jaki szaleni. On był największym złodziejem w okolicy - ze śmiechem opowiadał tę historię.

Starszy, o którym pisałem w swoich wspomnieniach mieszkał na wprost jednego samotnego polskiego emigranta, który interesował się Słowem Bożym i był 'studentem' owego starszego.

Drzwi na wprost drzwi. ten młody mężczyzna popełnił samobójstwo - powiesił się. Wielu z nas wiedziało o tym, że posiadał niezłe pieniądze ponieważ pracował, nie pił, nie palił i odkładał sobie na ewentualny ożenek. Sam nam o tym mówił na zebraniach.

Ów starszy był tym, który znalazł jego ciało. Policja badając ten przypadek stwierdziła, że nie znaleziono żadnych pieniędzy.

Jedna osoba zainteresowana, Polka, 'studentka' tego starszego, także się powiesiła.

Nikt nie zna prawdy w tych niejasnych sprawach, ale wielu braci z polskiej grupy po naszym odejściu po prostu przestało chodzić na zebrania pod opieką owego starszego i krótko po odejściu grupę całkowicie rozwiązano.

Kilku braci odeszło od organizacji po naszym odejściu.

Owe przypadki to dowód na omylność zwykłych ludzi, którzy bez bezpośredniej opieki Ducha Bożego na wzór apostołów - nie sa w stanie dać sobie rady w sprawach zborowych i w przypadku ataków szatana są niemal bezradni, doprowadzając do wielu straszliwych tragedii.

W jednych przypadkach jest to ślepe oddanie Organizacji i ślepa wiara w kierownictwo Ducha Bożego. Ślepi prowadzą ślepych i wpadają w pułapki.

Z drugiej strony organizacje religijne o charakterze sekt są naszpikowane ludźmi, których celem jest rozprzestrzenianie zła i niszczenie wszelkich cech pozytywnych u tych, którzy wierzą w Słowo Boże i w Boga, ale szukając Prawdy zabłądzili do owej Organizacji.

Dlatego nasz Zbawiciel podał nam ową prawdę:

"Poznacie Prawdę, i ona was wyswobodzi"

Strażnica powtarzała to zdanie jako jej 'prawdę' ale dopiero po odejściu od owej sekty poznałem słodycz owej prawdy.

Jeżeli zrozumiemy sytuację identycznej Strażnicy w czasach Ja-szua, sekty faryzeuszy, wtedy okaże się, że owe słowa mają na myśli chrześcijańska wolność BEZPOŚREDNIEGO kontaktu duchowego ze Zbawicielem, a nie podporządkowanie się nakazom często zupełnie skorumpowanych, a nawet oddanych szatanowi ludzi.

Cieszmy się wolnością Synów (Cór) Bożych.
dopiero po odejściu od owej sekty poznałem słodycz owej prawdy.” Cytat Henrego

To było dla mnie największym szokiem. Odchodząc czułam się jakbym od Boga się odwróciła nawet tak zaczęłam żyć praca, ale prawie natychmiast Jahwe zaczął się o mnie upominać.
Przychodziły mi same wersety do głowy które zaczęłam widzieć w innym świetle i czułam się wtedy dobrze, a pokarm duchowy sam spływał z każdej strony. Czasem – nie chcąc rozmawiać o wierze czułam się przymuszana do dawania świadectwa.
Przez stanowisko organizacji straciłam wszystko zostałam sama ja i synek, który ucierpiał najbardziej w tej rozgrywce. nie miałam niczego ... Nagle samo znalazło się mieszkanie do wynajęcia, dobra praca... Ci bracia co mataczyli, knuli i prześladowali nie tylko mnie; zebrali straszne cięgi i baty. Do tego stopnia, że po odejściu byłam przekonana że Stwórca posłużył się mną do zrobienia czystki tudzież okazania tej obłudy. W zborze. Bracia odchodzili, wylatywali, lub spotykały ich takie sytuacje życiowe żal łamał serce.
Nie ma nic darmo OJ JA TEŻ CHŁOSTĘ SWĄ ZEBRAŁAM... za co? za to że nie ZAWIERZYŁAM JASZUA a tym oszustom, że miałam odejść od NICH a nie od JAHWE, ŻE WIEDZIAŁAM, ŻE NIE MOŻNA wejść w przyjaźń ze światem a wpadłam tam bo potrzebowałam pomocy . Stan mój psychiczny był okropny, odział psychosomatyki, nerwica lękowa, a wcześniej depresja która objawiała sie u mnie „ śpiączką”. Tak! Uciekłam w sen by nie wiedzieć bo żyć nie chciałam!!! Lekarz jednak stwierdził, że to najlepszy rodzaj depresji jaki mogłam mieć – bo inne degradują – ten mnie izolował....no i świat mnie zdeptał, zaraz po organizacji, bo ja do Boga miałam się uciec nie do świata....oj oj.
I W TyM WŁAŚNIE MOMENCIE MEGO UPODLENIA SPŁYNEŁY NA MNIE TE BŁOGOSŁAWIEŃSTWA i poszłam za nimi i wiem że już nie chcę nigdy inaczej żyć!!! Jaszua jest drogą prawdą zyciem....MOIM I MOJEJ RODZINY CHOĆ KAŻDY Z NAS JEST NA INNYM ETAPIE DROGI I POZNANIA ALE KROCZYMY NIĄ RAZEM TWORZĄC CHRZEŚCIJAŃSKĄ RODZINĘ a cały nasze otoczenie podziwia skąd u nas ta miłość i jednośc, a gdy im mówimy ..... nie słyszą..... ale nie myście że to sielanka bez zmagania ...o nie! Szatan już kilka razy testował naszą miłość do Jaszu. Ja tez przeszłam test miłości czy kocham bardziej siebie, dzieci czy stwórcę. Tu dowiedziałam się że nie mogę mówić słowa NIGDY – nigdy nie mów NIGDY, bo nie wiesz co Cie spotkać może. Mnie spotkała próba która wcześniej zdawała się być nie możliwością. Dziś wiem że nawet dziś może zdarzyc się wszystko i dziś mogę stracić wszystko. Wiec wysławiam Boga za każdy dzień....
Mój mąż mówi...” Stwórca nas szlifuje jak diamenty.... a ile się uczymy....a boli czasm....
Tego typu doświadczenia są jak "uderzenie torpedy w burtę maszynowni" organizacji świadków Jehowy.

dla przykładu:

Do nas na stronę zgłaszają się osoby które studiują ze świadkami Jehowy i chociaż wiedzą że tam jest "coś nie tak" to jednak maja problemy z tak zwanym "dobrym wrażeniem" organizacji i świadków i nie wiedzą gdzie "postawić nogę".

Dopiero kiedy ta osoba poczytała doświadczenia na stronie i spytała mnie dlaczego odszedłem (wcześniej oglądnął mój filmik na YT) odetchną z ulgą.

Osobiście nie miałem tak drastycznych doświadczeń jak wyżej ponieważ w ostatniej chwili "zrobiłem zwrot o 180 stopni" i w 2002 zrezygnowałem ze starszego. Gdybym dalej płynął kursem strażnicy to wyrżnąłbym w "skały" niezłych problemów.

Jeszcze potem napisze o swoich specyficznych doświadczeniach.

Dzieci spały, gdy Mariusz M. (34 l.) wszedł do ich pokoju. Siekierą zmasakrował Patrycję (?9 l.) i Natana (?14 l.). Potem poderżnął żonie gardło, a na koniec podciął sobie żyły
Dzieci spały, gdy w drzwiach ich pokoju stanął ojciec. Mariusz M. (34 l.) najpierw podszedł do łóżeczka Patrycji (?9 l.). Uniósł siekierę i jednym ciosem rozłupał jej główkę. Potem bez słowa wykonał egzekucję na śpiącym Natanie (?14 l.). Na koniec zostawił sobie żonę. Śpiącej Renacie (?35 l.) przystawił nóż do szyi i poderżnął gardło.

Kilka minut później tym samym nożem podciął sobie żyły... - O Boże... Co wstąpiło w tego człowieka? - pytają sąsiedzi. Jeszcze trzy dni temu na spacerze obejmował swoją żonę i bawił się z dziećmi. A wczoraj w nocy pozabijał ich bez litości!

Kiedy w czwartek wieczorem pociechy Mariusza M. przebierały się w piżamki, a potem szły do rodziców po buziaka na dobranoc, w głowie ich ojca już kiełkował szatański plan wymordowania całej swojej rodziny. Niedługo po dzieciach spać poszła jego żona Renata (?35 l.). On zasnąć nie mógł. Wiedział, że tej nocy w ich mieszkaniu poleje się krew.
Gdy upewnił się, że wszyscy już głęboko śpią, chwycił za siekierę. Na palcach zakradł się do pokoju córeczki i bez zmrużenia oka uderzył ją w maleńką główkę, którą jeszcze niedawno przytulał. Krew trysnęła po ścianach. Potem podszedł do Natana. Siekierą rozpołowił jego czaszkę. Kilkadziesiąt sekund później wszedł do sypialni, którą dzielił z żoną. W ręku trzymał kuchenny nóż. Bez słowa podszedł do Renaty M., stanął nad jej głową, później jednym ruchem poderżnął gardło.
Kiedy upewnił się, że wszyscy już nie żyją, bezskutecznie próbował popełnić samobójstwo.
Sąsiedzi rodziny M. są w szoku. Małżonkowie uchodzili za wzorową parę.
- Byli świadkami Jehowy - mówią sąsiedzi. - Zawsze uprzejmi, kulturalni. Na swój sposób bardzo religijni.

Smutne i przerażające .
Niestety z roku na rok coraz wiecej tragedi sie dzieje wsrod Swiadkow Jehowy.
W Polsce okolo 2000 rocznie odchodzi z tej sekty.
Niech odchodzą - ku chwale Pana!
Przypomniałeś Henryku o samobójstwach- u nas w zborze było ichtrochę...jednak nie chcę się do tego odnosić bo dowodów nie ma...
Ale na ból i na "owoce zepsucia wśród rzekomego "ludu bożego" dowodów wiele. Źle się działo a ja sama przy odejściu miałamwrażenie, że jestem czyścicielem tego społeczeństwa- ponieważ zbór walił się w posadach- wielu odchodziło i zbyt wielu było wykluczanych...
Mam już z duzy dystans do Ś.J. patrzę na tę organizaję i jakby zgasły uczucia ale nigdy nie zapomnę jak trudno z niej się uwolnić.
Więc tak duża liczba odchodzących od nich jest dla mnie świadectwem o ogromnej walce- o boju jaki ci ludzi przechodzą ze soba i z zamknietym społeczeństwem współbraci ale największy z systemem organizacji o którym przekonuje się ich że nie" istnieje" to znaczy żenie ma wpływu a wpływ ma ogromny, począwszy od maglu umysłu po ostatnie akty kiedy to dla "czystości"zboru niewinne osoby są wstanie utopić w przysłowiowej łyżce wody... dzieci, bite kobiet... zmowa milczenia byle by organizacja nie ucierpiała - obrzydliwe!!
czym dłużej w niej tkwili tym ta walka jest trudniejsza.
Wchodząc w "organizację" wycinasz swój świat- jednak mniemając, że robisz to dla Pana jest łatwiej. Po jakimś czasie dochodzi do Ciebie że nawiązałeś zażyłożci, więzi i zależnosci - jednak nie z Bogiem ale z braćmi masz przyjaciół, pracę...a nad wszystkim pieczę trzyma "organizacja i starsi. Dzięki nim, masz społeczność, masz poczucie bezpieczęństwa częstomasz pieniądze, twój dom jest pełen rzyczliwych ludzi, którzy najczęściej tak jak Ty szczerze szukali Boga...a teraz musisz się wyrawć, odejść?Jak?
Jest to bardzo trudne. Wyrywajac się, nie mając nadal pęłnego poznania- większość z byłych Ś. J. trafia w "nicość"- w świat. jeśli ich miłość do Boga jest nadal nadrzedna - Pan ich powołuje a raczejwoła nadal. znam takich - rosna wtedy i są świadectwem prawdy
jednak gdy załamują się z nicości trafiają do świata a że to nie ich świat znów przeżywaja rozgoryczenie i ból. Niewielu z nich jednak dosłyszy głos Pana i wychodzi z jarzma świdzkiego świata... Po co to przechodzić?
Czyż nie lepiej ufać tylko Isusowi i się nie wikłać w organizaję - czy kscioly?
Wiem ze jesteśmy społeczni ale najspanialsza społeczność to społeczność w Isusie.
Tu zyskujesz wolnosc, prawdę, radość oraz braci.
CZasem ma jescze inny przymus uwikłania się w sprawy świata bardziej niż moge to zdzierżyć. Teraz tak jest- to czas ogromnej udręk,i bo blokuje rozwój duchowy i uwiera...
nie chcę tegoo cenać bo wiem, że to tyko 2 tygodnie. dwa bezsęsowne tygodnie życia, które wyrwałam sobie z życiorysu. Ten upadły systemnie nie jest tego wart...
jednak nie dam sobie już nigdy wyrwać tylu lat jakie mi zabrało uwikłanie w rzekomo bożą organizację. Tu na ziemi nie ma Bozej organizacji - bo nadeszły czasy, że Bogu oddaje się cześć w duch i prawdzie!
Witam w Isusie.
Wiem co to znaczy sam byłem 10 lat w niewoli Strażnicy i wiem jak jest ciężko.
Organizacja wywiera olbrzymi wpływ na swoich poddanych.
I to ciągłe przypominanie ,że robisz wciąż za mało i nie wiadomo czy przeżyjesz Armagedon.
Cześć Światło Świata młówisz że Strażnicy naciskali Cie 10 lat ?
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • metta16.htw.pl