, Akceptacja odmienności przez najbliższych-początki ďťż

Akceptacja odmienności przez najbliższych-początki

Niszczarka do głowy
Witam,przepraszam z góry,podobne tematy już były,przejrzałem je,niestety nie znalazłem tam odpowiedzi.
Chciałbym poruszyć temat i podyskutować z tymi osobami co otwarły im się oczy na prawdę gdy były jeszcze stosunkowo młode i mieszkały z rodzicami.
Ze swoje doświadczenia wiem że jakbym np wywalił jakieś obrazy z domu to zostałbym pewnie wyklęty.Niestety w swoim pokoju też mam obraz,rodzice twierdzą że to pamiątka z pierwszej komunii i ma tu wisieć,pomimo że ja nie chcę...
Zauważyłem że bardzo trudno przemówić rodzicom,nawet boje się co by było jakbym oznajmił że nie będę uczęszczał na msze.
Dlatego myślę że w moim przypadku dobrze jest dzielić się tym co wyczytam w Biblii,nie atakując ich wyznania.
Tylko im mówić jaki mam pogląd.
Z kościołem to ja się praktycznie nie identyfikuje gdyż odrzucam jego nauczanie.Chodzić też nie zamierzam a zamiast do kościoła to iść pospacerować na 50-60 minut,jakieś zakupy.Wiem że potem skłamie że byłem na mszy ale przecież msza to bałwochwalstwo,obrazy itp więc kłamstwo jest w dobrej intencji.
Co sądzicie o takiej postawie? Proszę o opinie?
Jak to u was wyglądało gdy mieszkaliście z rodziną?


już się przestraszyłam - jakiej odmienności ?? to Wielkie Wyróżnienie- Bóg Ojciec Cię wywołał do szeregu ! żadna Odmienność tylko Błogosławieństwo- zobacz na swoich znajomych, na sąsiadów ? Czy ktoś tak jak Ty czyta Biblie? czy analizuje Słowo Boga ? NIE ... Owszem ludzie się " budzą " i odchodzą z nierządnicy ale to nie wszystko, trzeba przyjać Zbawiciela do serca- Trzeba się na nowo Narodzić !!

a co do obrazka to ja bym wyrzuciła tam gdzie jego miejsce. Chrystus mówił że niesie Miecz ...

pozdrawiam - rozpocząłeś kamienistą Droge do Zbawienia w Chrystusie
Co do tej odmienności to faktycznie zabrzmiało dwuznacznie,nie mniej jednak w Polsce jeśli ktoś nie należy do kościoła katolickiego to z automatu jest traktowany gorzej niż ateista czy wyznawca całkowicie innej religii.
Czytam Biblie,staram się wg niej żyć i odkrywać jej cenne przesłanie.Natchnionym księgom biblijnym ufam w bardzo dużej mierze.
W kk nie doświadczyło się znajomości Boga,ponieważ powoli otwierają mi się oczy na prawdę to bardzo bym chciał zarazić swoich najbliższych tym,bo nie mogę patrzyć jak klękają przed bałwanami i modlą się do figury.
Zrozumiałem że Jezus nie zakładał żadnej religii i nie ustanowił rytuałów.Nakazał posłuszeństwo Bogu i przykazaniom.
Co do obrazów w domu to raczej mam mało do powiedzenia pomimo iż to mój pokój to skończyłoby się raczej awanturą.
Pomimo że obraz widnieje na ścianie to kompletnie nie zwracam na niego uwagi,modle się w domu w takim miejscu gdzie nie ma obrazu.
W każdym razie nie kłaniam mu się i nie wykonuje takowych,a że jest to trudno,jak będę na swoim mieszkał to nic takiego ohydnego w oczach Boga nie zawieszę.
Jestes w wieku mojej siostry... Powiem Ci tak, z wlasnego doswiadczenia. Jezeli podejmiesz probe uswiadamiania rodzicow, pomysla ze jestem opetany. Moja mama powiedziala mi, ze czytam czarna Biblie i w ogole sie nie znam itp. To bardzo ciezkie wytlumaczyc komus, gdy nie chca Cie sluchac, traktuja jak "heretyka". Myslales moze o wyprowadzeniu sie z domu? Mnie Chrystus pomogl w bardzo znaczacy sposob. Mialam ogromna klotnie w domu, zabrano mi dokumenty na wyjazd, a ja zrozpaczona modlilam sie do Boga, ze jezeli chce, abym opuscila dom rodzinny niech zareaguje, kilka dni po tym, oddano mi dokumenty, ot tak Ja wiem, ze ucieczka to moze bohaterskie nie jest ale moze Cie wyzwolic od kontroli rodzicow. Ja teraz mieszkam daleko od domu, nikt mnie nie zmusza do chodzenia do kosciola, nie obchodze swiat, nie mam obrazkow w domu, totalna wolnosc Pomysl o tym Jak odkrylam prawde bylam zaledwie rok starsza od Ciebie, trzymam kciuki za Twoja wytrwalosc


Wiesz,najgorzej to jest właśnie jak się mieszka z rodzicami którzy należą do religii fałszywej.Ja się w pewien sposób zraziłem aby głośno rozmawiać o swoich poglądach,kiedyś byłem zainteresowany bardzo Świadkami Jehowy,rodzice wręcz z żalem do mnie że taki cios im chcę robić że porzucam religię w której byłem wychowany.Mam za sobą szereg takich doświadczeń i naprawdę jest ciężko z tym.
Najlepszym wyjściem jest chyba za jakiś rok się wyprowadzić,w weekendy bym pracował i gdzieś bym pokój wynajął za to.
Teraz tak to wygląda że udaje katolika,do kościoła zawsze niby idę wieczorem a tak naprawdę idę sklepu i wracam za godzinkę,wtedy w spokoju mogę porozmyślać i jest mi z tym dobrze.
Sumienie by nie pozwalało że wyczytałem w Biblii żeby obrazom się żadnym nie kłaniać a jakbym to robił to świadomie grzeszę.
Dlatego wole czasami skłamać że byłem w kościele dla świętego spokoju.

,,Nie mniemajcie, że przyszedłem, przynieść pokój na ziemię; nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz” Mat 10:34
„kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien. „ Mat 10:37
Innymi słowy, jeśli Cię rodzice proszą, żebyś sam poszedł do kościoła czy powiesił te obrazki, to pomimo tego, że miłujesz i szanujesz rodziców, nie robisz tego, bo mamy zakaz bałwochwalstwa. Jeśli na siłę ktoś Ci powiesi taki obrazek lub zaciągnie siłą do kościoła, to nie ma to znaczenia. Wróć wtedy do domu i pomódl się za tych, którzy takie rzeczy czynią.
Życzę dużo wytrwałości i miłości do rodziców.

Z Bogiem.
No właśnie gdyby to zależało ode mnie,że np dostaje dom na własność a rodzice się przeprowadzają to od razu co bym zrobił to wywalił te bałwany z mojego domu.Niestety na chwilę obecną tak musi być,cóż nie zarządzam domem a do powiedzenia mam raczej tyle co Żyd za okupacji czyli nic
Myślę że warto rozmawiać z nimi jakie mam poglądy,najprawdopodobniej myślą że jestem praktykującym katolikiem gdyż 1,5 roku temu miałem styczność ze ŚJ ale potem znów chodziłem do kościoła i pewnie myślą że jestem praktykującym katolikiem i wierze ślepo w dogmaty.
Co byście doradzili w tej sprawie?
Czasami jak siedzimy w gronie rodzinnym to ktoś poruszy jakiś temat który ściśle wiąże się z wiarą katolicką,może by wtedy go podważyć na podstawie pisma i uzasadnić czemu jest tak a nie inaczej?
Bo potem może być tak że pomyślą że porzuciłem wiarę na chwilę ponieważ naczytałem się internetu i łyknąłem wszystko,a ja nie chce być tak odbierany bo czytam Biblie codziennie i wszystko rozważam.
Ufam Biblii a nie przywódcom religijnym.
Chyba muszę stanowczo zacząć mówić o swoich przekonaniach!

„Strzeżcie usilnie dusz waszych gdyż nie widzieliście żadnej postaci, gdy Pan mówił do was na
Horebie spośród ognia,
Abyście nie popełnili grzechu i nie sporządzili sobie podobizny rzeźbionej czy to w kształcie
mężczyzny, czy kobiety,
Czy w kształcie jakiegokolwiek zwierzęcia, które jest na ziemi, czy w kształcie jakiegokolwiek
skrzydlatego ptaka, który lata pod niebem,
Czy w kształcie czegokolwiek, co pełza po ziemi, czy w kształcie jakiejkolwiek ryby, która jest w
wodzie pod ziemią,
I abyś, gdy podniesiesz swoje oczy ku niebu i ujrzysz słońce, księżyc i gwiazdy, cały zastęp
niebiański, nie dał się zwieść i nie oddawał im pokł” Pwt 4:15

„Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i na ziemi w dole, i
tego, co jest w wodzie pod ziemią.
Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja, Pan, Bóg twój, jestem Bogiem
zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie
nienawidzą” Wyj 20:4

Dostaniesz wtedy zapewne argument, że w KRK nikt się nie modli do figurek i obrazów, ani nawet do świętych tylko proszą ich o wstawiennictwo, ale to po przytoczeniu powyższych cytatów pokazujesz, że właśnie tutaj nie ma co naginać tego, bo Bóg tymi fragmentami kompletnie zapobiegł wszelakiej innej interpretacji, bo zakaz jest 100% na nie, bez żadnego ALE. Żeby nie było wątpliwości, że do takiej figurki można się modlić a do innej nie.
Tak te wersety są bardzo dobre żeby ukazać że nie ma żadnego wyjątku.
Fajnie to ukazuje Wj 20:4-Nie będziesz czynił ŻADNEGO obrazu i ŻADNEGO wyobrażenia ani tego co na niebie,ani tego co na ziemi....
Czyli mamy bezwzględny zakaz czynienia jakiejkolwiek podobizny bo przecież wszystko jest na ziemi,na niebie czy pod ziemią.
Warto też wspomnieć że jest to obrzydliwość w oczach Boga i surowo karane.
W czwartek mam księdza po kolędzie,nie ma mnie w domu,bo jestem w szkole ale z kolei fajnie byłoby zagiąć kilkoma wersetami ale z drugiej strony dziękuje Bogu że jestem wtedy w szkole i nie muszę brać udziału w tej szopce tzn modlitwy rodzinnej przed obrazem w salonie
Próbował ktoś kiedyś zagiąć księdza?
Z tym zaginaniem księdza, to kroczenie na granicy pychy :). Tak nie polecam :)
Ja na początku odkrywania elementów prawdy miałem taką rozmowę z księdzem, która to utwierdziła mnie w przekonaniu, że jednak idę w dobrą stronę.
Wg mnie nie powinniśmy patrzeć na ludzi innej wiary jako na wrogów czy przeciwników. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że w KRK jest mnóstwo dobrych, cnotliwych ludzi miłujących Pana. W każdej chwili może przyjść czas na ich poznanie prawdy. Z życzliwością starajmy się pomóc, a nie wytykać ich złą drogę, bo wtedy pomoc zamienia się w pychę.

Z Bogiem.
No tak,ale to chyba każdy ma tak z początku że jak pozna prawdę to czuje się świetnie i chce się nią dzielić,czasami to ociera się o pychę.
Poza tym jest zawsze szansa że taki ksiądz będzie miał kryzys wiary katolickiej i a nóż zacznie poszukiwać?
Ja nie chce się wywyższać że wyszukam w piśmie parę linijek i je odczytam ale chce dać żywe świadectwo otwarcia oczu przez Pana.
Jeśli tych ludzi z KK nie będziemy napominać że zle robią to zostaną w babilonie twierdząc że jest wszystko w porządku.
Dlatego uważam że ciężko o złoty środek w tej kwestii.
Ale to fakt że powinniśmy szanować ich bo pomimo że łamią przykazania to wierzą w Chrystusa.Taka nienawiść to pasuje do ŚJ że tylko my mamy rację itp.

No właśnie gdyby to zależało ode mnie,że np dostaje dom na własność a rodzice się przeprowadzają to od razu co bym zrobił to wywalił te bałwany z mojego domu.

Tutaj to nawet nie tyle otarłeś się o pychę, co bardzo mocno przytuliłeś
Pamiętaj że Bóg nakazał okazywanie szacunku rodzicom. Możesz nie zgadzać się z ich zdaniem, ale nie wolno Ci ich lekceważyć.
Niektórzy robili tak.

Wydrukowali wersety i zostawiali je na stole, a rodzice je ZAWSZE czytali. Jeżeli wyrzucili do kosza, wydrukować jeszcze raz i położyć w innym miejscu.

Odnośnie wersetów o bałwochwalstwie, rozmowa z księdzem jest jak najbardziej wskazana i może okazać się bardzo pożyteczną.

Ksiądz wyjdzie na zupełnego dyletanta w obecności twoich rodziców i jego autorytet się załamie.

Problem tkwi w tym, aby wszystko zrobić łagodnie i taktownie.

Zapytać 'wielebnego'.

Proszę księdza, mam poważny problem duchowy z bałwochwalstwem. Mam tutaj wersety z Biblii Tysiąclecia czyli katolickiej i one nie dają żadnego miejsca na ich obejście.

Zdaję sobie sprawę z tego, że one jedynie reprezentują osoby przedstawiane, ale w innych religiach także nikt nigdy nie wierzył, że ten kawałek słupa jest bogiem ale jego reprezentacją.

Jakie ksiądz widzi wyjaśnienie składania ukłonów przed gipsem czy drewnem w jakimś tam kształcie, skoro nawet rzeczywistego kształtu owych osób nie znamy.

Ksiądz chodzący po kolędzie to czyste zbieranie kasy, a powinno to być spotkanie pasterze z owieczkami i budowanie owieczek.

Jeżeli ksiądz jest pasterzem, a uważa się za takiego, jego obowiązkiem jest wyjaśnić takie problemy.

Zapytanie księdza nie ma niczego wspólnego z pychą!

Sam do ciebie przyjdzie i masz pełne prawo zadać mu pytanie.

Najlepiej przygotuj sie dobrze, opanuj i bądź dżentelmenem. Nie przerywaj mu w połowie zdania. Jeżeli on ci będzie przerywał, zapytać ciszej, czy masz prawo do powiedzenia czegokolwiek bez przerywania z jego strony.

Ludzie przerywający drugim po prostu ich zagłuszają.

Nie raz jako ŚJ rozmawiałem s księżmi!
I jak panu ta rozmowa przebiegała?
Wiadomo że biblijnego argumentu nie będą mieli,po prostu ciekawi mnie to do czego się wtedy odwołają?
Niewykluczone że na czas owej wizyty będę w domu,bo możliwe że ksiądz będzie np koło 14-15.
Warto też wspomnieć o usunięciu 2 przykazania i podzieleniu ostatniego w którym bez pozostałych 9 nie trzyma się kupy.
Bo co to za przykazanie ,,ani żadnej rzeczy która jego jest,,
To powinno być całość przykazania numer 9,ale KK musiał wywalić drugie i sprytnie dziurę załatać.
Aha i czy trudno panu się rozmawiało z księżmi czy przeważnie brakowało argumentów?
Chodzi mi o biblijne bo to że powołają się na tradycje to mnie tak samo interesuje jakby się powołali na bajki Disneya.
Rozmowa jest z reguły nieprzyjemna. Musisz być do tego przygotowany.

Musisz także uważać, aby nie wnikać w dalsze, poboczne tematy, nie wspominać o czymkolwiek innym.

Pytanie o usunięcie jednego z przykazań spowoduje, ze skupi się na rozwodnieniu tego tematu i po kilku zdaniach powie, że pora iść bo wielu
innych czeka w domach, a on nie może z każdym prowadzić takiej dyskusji.

Czyli strzelasz jedną kulą wprost do celu - uniemożliwiasz jakiekolwiek uniki i nie będzie miał wykrętu ze czas nie pozwala.

Będzie miał dwa bardzo słabe argumenty.

1. Że przecież nikt się do posągu nie modli - posąg jest jedynie reprezentacją osoby świętej.

2. Niemal 2 tysiące lat tradycji kościelnej i... może powiedzieć, że im Bóg błogosławi, a papieże zastępują Boga itd.

Innych argumentów nie mają, poza ucieczką całkowitą od tematu.

Może cię całkowicie zbyć i nawet zaprosić na dyskusję do parafii. Ja bym mu za taki numer nie dał ani grosza.

Ale to sprawa twoich rodziców.

Nie miej im tego za złe, że nie rozumieją tej sprawy, ale takie pytanie w ich obecności może im bardzo otworzyć oczy!

No i tobie także... poznasz osobiście brak wiedzy u księdza.

Oni Biblię znają bardzo słabo.
No większość księży zna słabo Słowo Boże,oni kształceni na studiach nie są podobno w oparciu o Biblię,jest tam bardzo mało Biblii.Chociaż trafiałem się na takich apologetów na internecie że tak nad interpretowali pismo byle tylko obronić wiarę katolicką.Ale to są przeważnie osoby świeckie,tym bardziej że bałwochwalstwa na podstawie Biblii nie da się obronić w żaden sposób,mam nadzieję że gdyby doszło do tej rozmowy,gdybym zdążył na czas do domu to z bożą pomocą uda mi się zachować spokój.

Co do dawania pieniędzy,uważam że nie należy im się nawet 5 zł,bo niby za co?
Że przyjdą,pokropią mieszkanie wodą i odprawią jakieś gusła?
Ja kiedyś będąc katoliczką i mając ok. 17 lat napisałam wypracowanie. Na religii ksiądz podał różne tematy a ja spytałam czy mogę wybrać swój? zgodził się. Napisałam o przykazaniach.. Gdy oddawał prace wezwał mnie do biurka, był cały czerwony na twarzy i ciśnienia miał chyba z 200.. Był rozgniewany i spytał, czy się z zadaję z jehowymi.. Ja odpowiedziałam, że nie (miałam sąsiadkę adwentystkę, przez którą Bóg zaczynał otwierać mi oczy). Mówił, ze nic nie rozumiem itd. i że jak mam pytania to mam do niego przyjść skonsultować.. No to odpaliłam, że mam: gdzie w Piśmie jest napisane,że Maria wstąpiła do nieba? A on odpowiedział, że teraz nie ma czasu za mną dyskutować.. Od dawna miałam wiele pytań na które nikt nie umiał odpowiedzieć. Potem okazało się że moja sąsiadka to adwentystka, byłam z nią raz w zborze ale nie czułam się tam dobrze. Potem po latach do mojej pracy została przyjęta kobieta, która jest świadkiem jehowy i znów mnie zaczęło ciągnąć do Boga, do Biblii. Ona potrafiła odpowiedzieć na wiele moich pytań, podarowała mi ich biblię i jakieś gazetki. Nie pasowały mi pod względem umniejszania boskości Isusa i to,że tłumaczyli niektóre rzeczy na swój sposób, oraz ciągłe powtarzające się imię Jehowa. Wyrzuciłam to do kosza i zaczęłam grzebać w internecie. Tak trafiłam na stronę Pana Henryka zbawienie.com a potem tutaj W KOŃCU ZNALAZŁAM a to i tak dopiero początek. Pozdrawiam
Skąd złość na twarzach księży/katechetów?
Jest to oczywisty przejaw bezradności,złość że ktoś powoli spostrzega prawdę i ciągnie go do zródeł mądrości bożej.W tym wypadku zaufanie do autorytetów religijnych wali się.
Ciekawe dlaczego ktoś odmiennie myślący utożsamiany jest przez KK ze Świadkami Jehowy?
Nie wiem dlaczego złość. Z jednej strony się tego obawiałam. Nie wiem jak to ująć.. Czułam satysfakcję, że obnażam te kłamstwa a z drugiej bałam się jego reakcji a i byłam ciekawa też jego odpowiedzi.. Myślę, że jakby uznał mnie za błądzącą owieczkę, to powinien mnie naprowadzić na dobra drogę, czyż nie? W końcu chyba taki jego obowiązek?? W pierwszej chwili poczułam się jak czarna owca, wyrzutek, jakbym zrobiła coś złego, ale jego reakcja tylko upewniła mnie w tym, że mam rację. Przykre. I nie mam pojęcia czemu skojarzyłam mu się ze świadkiem jehowy. Może dlatego, że przez katolików właśnie są tak traktowani, jak odstępcy i może z góry mnie już ksiądz "potępił", że zeszłam na złą drogę..


Ciekawe dlaczego ktoś odmiennie myślący utożsamiany jest przez KK ze Świadkami Jehowy?


Świadkowie Jehowy dobrze znają Biblię. Przedstawiciele mało którego, innego wyznania są w stanie pochwalić się taką wiedzą biblijną(dość wybiórczą, ale zawsze) i to przede wszystkim oni są w stanie wdać się w sensowną polemikę z księdzem/katechetą. Dlatego utarło się że jak ktoś podważa dogmat i jest w stanie swoje poglądy podeprzeć wersetami to jest ŚJ.
A widzisz, nie wzięłam tego pod uwagę. U nas traktuje się jehowych jak "nawiedzonych", dlatego myślałam, że ksiądz mnie również zmierzył tą miarką. I to ksiądz katolicki powiedział, że zadaję się z jehowymi, tak jakbym sama Biblii przeczytać nie mogła no ale to oczywiste, że katolicy jej nie czytają, przynajmniej w moim środowisku nie znam nikogo.
Świadków uważa się za nawiedzonych ponieważ znają Biblie,tak to funkcjonuje w moim otoczeniu.Katolik statystyczny nie zna,dlatego jak się powie pewną prawdę,że w piśmie jest napisane tak a nie inaczej to od razu mówi że jakaś to chyba sekciarska Biblia i pozmieniana.Bezcenny widok twarzy takiego delikwenta gdy otworzy mu się tysiąclatkę i każe przeczytać ten sam fragment.Wtedy mu się otwierają oczy i albo zaczyna poszukiwać albo ma nas za obłąkanego i dziwaka.
Ostatnio zacząłem stosować dobrą taktykę gdy rozmawiam z katolicką rodziną.Staram się im uświadamiać krok po kroczku.Tzn stwierdziłem że dobrym wyjściem nie będzie od razu twierdzić że KK to Babilon Wielki bo w ich mniemaniu będę świrem lub sekciarzem.Uznałem że najlepiej oswoić ich z tym,ostatnio mówiłem że KK znacznie odstąpił od korzeni i była zgoda co do tego,rodzina stwierdziła że KK dodał ludzkie wymysły itp np celibat.
Myślę że następnym etapem będzie powiedzieć o obrazach,potem o fałszywej nauce o piekle,czyśćcu itp aż w końcu oni sami dojdą że to religia odstępcza i fałszywa.Myślę że naraz nic nie wskóram tylko doczepię sobie metkę dziwaka.Co sądzicie? Krok po kroczku czy z grubej rury?

Co sądzicie? Krok po kroczku czy z grubej rury?

Sam najlepiej znasz sytuację i swoją wiedzę biblijną ale chyba lepszy efekt da stopniowanie prawdy. Powtórzę po innych dwa najważniejsze zalecenia - nie pozwól działać emocjom (druga strona będzie prawdopodobnie wściekła - to normalna reakcja u religiantów, zwłaszcza że obalasz ich religię ich własną świętą księgą). Po drugie nie pozwalaj zmieniać tematu jeśli nie jest to częścią argumentacji.

A mity maryjne czy kult przedmiotów nie stoją nawet koło porządnej nadinterpretacji biblii, jak np. piekło
Jak najbardziej,piekło wynika tylko i wyłącznie ze złego tłumaczenia Słowa Bożego.Znając Biblie,działania i motywy Boga bez sensu byłoby wierzyć w piekło.Chociażby z tego względu żer jaki zamiar miałby Bóg zabijać Sodomitów aby następnie posłać nieśmiertelne dusze do piekła?
Pamiętam że w artykule p.Henryka fajnie to było wyjaśnione.
Biblia w żadnym miejscu o tym nie naucza i w razie czego jestem skłonny obrobić to stanowisko.
Chodzi tylko aby stosownie tą prawdę przekazać.